Nie da się ukryć, że sytuacja w polskich sądach jest coraz gorsza. Postępowania sądowe trwają po prostu coraz dłużej. W każdej sprawie, a co dopiero w tak skomplikowanej materii, jaką są błędy medyczne. Co prawda sędziowie coraz lepiej radzą sobie, z tego rodzaju sprawami, ale jest jeszcze jeden problem. Mianowicie biegli. Jest ich po prostu za mało. W dodatku często wydają opinie, które w żadnym stopniu nie przyczyniają się do wyjaśnienia sprawy. Pół roku przerwy między rozprawami w sądzie okręgowym, zaczęło być normą, a nie skandalem.

Sędziowie to też ludzie

Wiadomo, że dla pacjenta, który czeka na rozstrzygnięcie sądu i wypłatę odszkodowania, każdy dzień opóźnienia jest bardzo trudny. Czuje się zawieszony. Często nie ma pieniędzy na dalsze leczenie, ani pewności, że będzie je miał. W dodatku uczestniczenie w rozprawach bardzo często jest związane naprawdę z ogromnym stresem. Jest zmuszony odpowiadać na pytania, które bardzo często są dla niego niewygodne i krępujące. A prawnik drugiej strony, nie zwraca uwagi na uczucia poszkodowanego, tylko stara się zapewnić wygraną szpitalowi lub lekarzowi, zależnie od sytuacji.

Jednak trzeba na to wszystko spojrzeć jeszcze z innej strony. Sędzia też człowiek. Nie zawsze opóźnienia w wydaniu wyroku wynikają z jego złej woli lub lenistwa. Te bardzo długie przerwy między rozprawami sądowymi są związane z brakami kadrowymi w polskich sądach oraz z tego, że doba nawet najbardziej pracowitego i najlepiej zorganizowanego sędziego, trwa tyle, co u zwykłego śmiertelnika, czyli 24 godziny. Brakuje nie tylko sędziów, w szczególności w takich miastach, jak Warszawa. Są również wręcz dramatyczne braki w personelu administracyjnym. Co z tego, że przykładowo sędzia wydał zarządzenie o zobowiązaniu pozwanego do uzupełnienia wniosku o zwolnienie od kosztów sądowych w grudniu, jeżeli zostało one wysłane do strony w maju, czyli pół roku później, bo nie było ani jednej osoby, która mogłaby wydrukować pismo, zanieść je do podpisu sędziemu oraz przekazać do wysyłki. To kolejny powód, dlaczego sprawy sądowe, bardzo często ciągną się latami. Pisma, które powinny być wysłane w ciągu tygodnia są wysyłane w ciągu paru miesięcy. Taka jest smutna polska rzeczywistość.

Czy kiedyś było lepiej?

Niewiele lepiej, aby było. Tak, z pewnością. Parę lat temu istniały jeszcze realne szanse na zakończenie postępowania o odszkodowanie za błąd medyczny w ciągu 3 lat. Wydaje się bardzo długo, ale jak na dzisiejsze warunki, to był naprawdę ogromny sukces. Mimo że było bardzo ciężko przez braki kadrowe, to jeszcze do niedawna sędziowie jakoś sobie z tym wszystkim radzili. Łatali dziury oraz nadrabiali zaległości. Jak wygląda teraz sytuacja w polskich sądach? Nie za ciekawie, żeby nie powiedzieć fatalnie. Możliwości przerobowe polskich sądów zdecydowanie są już na wyczerpaniu i będzie jeszcze gorzej. Pacjenci, którzy rozpoczną postępowanie o odszkodowanie za błąd medyczny, nie mają co liczyć na szybkie jego uzyskanie. Z pewnością nie w tym kraju. Na jednej rozprawie zazwyczaj zdąży się przesłuchać trzech, a w najlepszym razie czterech świadków. Średnia przerwa pomiędzy rozprawami trwa sześć miesięcy, a ten okres może się jeszcze wydłużyć. Z tego względu można bardzo łatwo policzyć, że samo przeprowadzenie dowodu z zeznań świadków zajmie mniej więcej dwa lata. Trzeba przyznać, że nawet dla największych optymistów nie będzie to przyjemna perspektywa. Kolejnym etapem jest sporządzenie opinii przez biegłych. Ich również brakuje, o czym wspominałam już wcześniej. W najlepszym razie na taką opinię czeka się parę miesięcy, w najgorszym…lepiej o tym nie myśleć.

Czy mam dla was jeszcze gorsze wiadomości?

Niestety tak. Nie ma co ukrywać. Jeżeli zdarzy się cud i uda się zakończyć sprawę pozytywnie dla pacjenta w ciągu kilku lat, to na pewno nie obejdzie się bez postępowania apelacyjnego. To może trwać przed kolejne lata. Mimo tak złych perspektyw, nie można się poddawać i jeżeli jesteś osobą poszkodowaną w wyniku błędu medycznego, to walcz o swoje prawa i należne Ci odszkodowanie.